Moja Gajunia niestety już nie żyje :( Miała zaledwie rok... Ale wyszła na drogę i ktoś ją potrącił ;( Była świetnym psem :* I myślę, że z tego względu należy Jej się to, żebym o niej napisała...
Bo za życia też wyczyniała najróżniejsze rzeczy:D Co prawda praktycznie wszystko co zrobiła to były szkody... Ale już się teraz o tym nie pamięta...
Np. w przedpokoju potrafiła zjeść tapety na wysokość ok. 0,5 metra nad podłogą:D I we wszystkich narzutach na fotelach powygryzała dziury;) A jak zostawała na chwilę sama w domu to potrafiła zjeść ok. 4 buty (każdy od innej pary nawiasem mówiąc ;) Poobgryzała również wtyczki do różnych urządzeń;) Na szczęście nie były podłączone do prądu... A później podłączyć już się ich nie dało:P
Kiedyś wyciągnęła mamie dokumenty z torebki i połowę kartek zjadła, cześć poszatkowała nieco, a inne tylko wyśliniła:D A ile w ogóle rzeczy spożyła to się w głowie nie mieści:D A jak coś przeskrobała to zginała się prawie wpół i szybciutko uciekała do swojego koszyczka i potrafiła nie wychodzić z niego nawet kilka godzin. I zawsze w nocy musiała z kimś spać w łożku... Kładła wtedy głowę na poduszce i się strasznie rozpychała.
W ogóle moja kochana Jamnica miewała wiele podobnych pomysłów;)
O Gai opowiedziała Justyna
Data dodania: 2006-11-07 18:53
Ostatnia modyfikacja: nigdy