¦wiat Jamnika

Jamnicze psoty - Dino

Dino należy do tych cudownych jamników, które pomimo tego, że są dojrzałe, zachowuje się jak szczeniak. Zresztą sami zobaczcie...

Dwa tygodnie temu nie było mnie w domciu, więc Dinulec został sam. Oczywiście nie spodobała mu się opcja zostania z nimfą i chomikiem, więc postanowił się zemścić, a zemsta (w jego mniemaniu) była okrutna. Otóż, mój Dinuś wyczaił moment, w którym tata wyszedł do pracy i zaczął demolować nasze mieszkanko: zwlekł całą pościel z łóżka, przewrócił doniczkę z fikusem (jak on to zrobił??), wylał całą swoją wodę, jedzenie wywlekł do przedpokoju, a sam wlazł w salonie na stół!! i po przewróceniu wazona zaczął obgryzać róże!! Kiedy wróciłam do domu moim oczom ukazał się ten okropny widok i oczywiście mój piesio na stole, który, jak gdyby nigdy nic, ze stoickim spokojem zajadał się niczym najzwyklejsza koza, różami. Oczywiście na mój widok raczył machnąć ogonem i przerwać konsumpcję, ale to nie jedyny jego wybryk w tym stylu.

Zima to dla mojego krótkowłosego kumpla najwspanialsza pora roku, ponieważ może gonić dzieci jadące na sankach. Kiedyś zabrałam go na spacer na pobliskie hałdy. Pech chciał, że właśnie zjeżdżały na nich dzieci, więc Dinuśko, nie wiele myśląc (zresztą on chyba w ogóle nie myślał) ruszył biegiem za sankami. Oczywiście wyprzedził je i zdziwiony takim obrotem sprawy stanął na ich drodze!! Przerażona patrzyłam jak mój piesio znika pod rozpędzonymi sankami. Chłopiec z krzykiem przejechał po moim psie, który...raczył wstać, otrzepać się i...pognać za innymi sankami. Oczywiście w drodze powrotnej urządził pokaz w stylu "odmroziłem swoje łapki", czyli po prostu położył się na grzbiecie na chodniku, prostując przednie łapki, i zaczął żałośnie wyć. Oczywiście musiałam go wziąć na ręce i nieść do domu, co mu bardzo odpowiadało, ponieważ był bardzo zmęczony.

Innej zimy Dino wbiegł na staw, który był pokryty cienką warstwą lodu. Dino był jakieś 0,5 metra od brzegu, gdy pękł pod nim lód!! Zamarłam z przerażenia, a mój kumpel postanowił uratować psa i właśnie zdejmował kurtkę, gdy mój pies dopłynął do brzegu!! Oczywiście ta przygoda skończyła się zapaleniem płuc mojego Dinulca, który był bardzo zadowolony z tego, że spał cały dzień pod kołdrą w łóżku i nikt nawet na niego źle nie spojrzał. Oczywiście Dino nabrał sił już po 5 tygodniach, niestety drugie tyle udawał ciężko umierającego, ale taki właśnie jest mój Dinuś, cfaniaczek jakich mało.

Kiedy piszę te słowo leży na moim łóżku i patrzy na mnie swoimi oczkami, tak jakby wiedział, że to o nim piszę....

O Dinie opowiedziała Gosia



Data dodania: 2005-06-16 17:43
Ostatnia modyfikacja: nigdy


Linki sponsorowane

© 2002-2007 ¦wiat Jamnika. Wszelkie prawa zastrzeżone. Protected by BOWI Group