Mój pies jamnik Afik Flexi:
-jest strasznym małym uparciuszkiem.... ale jest też najpiękniejszym, najcudowniejszym, najfajniejszym... naj, naj, naj... jamolcem na świecie.
-urodził sie w imieniny mojego dziadka 18 lat temu (teraz ma 18 lat i 1 m-c).
-we wczesnym jamniczyństwie wskakiwał mi na krzesło, potem na biurko i na półkę z lalkami i podstępnie zjadał je i unicestwiał.
-miał śliczną wiklinową budę, obszytą w środku materiałem w słodkie pieski... nie lubił ich - pozrywał je i pożarł...
-dostał kocyk... i wygryzł w nim 100 tysięcy dziur... tak, że kocyk wyglądał jakby do nas przyjechał z wojny (nie wspomnę o tym, co było z robieniem ku..y)
-namiętnie wyciągał taborety w kuchni spod stołu i wskakiwał na stół, i pożerał wszystko, co się znajdowało na nim, np. kostka masła... i kurczaczek upieczony, który mama przygotowała dla rodziny... mama przychodzi ze szkoły, a tu pół kurczaczka... i cio teraz... obkroiła i dała mężowi na obiadek... a co, miał być głodny??
-uwielbia kopać dziury i to w miejscach niedozwolonych... np. na trawniczku cioci Wiesi!!!
-jeśli tylko w domu wypatrzy jakąś plamkę słońca, to nie czeka, tylko się tam układa do leżakowania, np. na oparciu fotela...
-na plaży nie daje za wygraną z kamieniami... kopie drugi "kanał Piastowski"...
-nie cierpi wchodzić do wody, gdyż kiedyś w jeziorze zaplątał się w jakieś śmieci i topił się, ale uratował go tata. Wiec jak widzi, że ktoś z jego ludzi wchodzi do wody, strasznie szczeka, a po wyjściu z wody skacze, drapie i gryzie po nogach...
-swojemu wrogowi - czyli mojemu ukochanemu zjadł kiedyś 12 kotletów... pakowałam się na wyjazd do akademika i mama usmażyła kotlety... nie dopięłam torby, chwila nieuwagi i kotletów nie było...
-ciasto, naleśniki... chowa do magnetofonu mojego ukochanego... potem ma cały nos zdarty... i dlatego są wrogami...
-ostatnio mamie pożarł kanapki ze szkoły... nie zjadła w szkole, przyszła do domu... postawiła torebkę w przedpokoju... a Afik myk, myk i już po kanapce...
-uwielbia szczekac!!! Chyba zapomniał, że istnieje jeszcze piszczenie! Nie piszczy, tylko szczeka i "skwierczy" (chyba każdy własciciel jamnika wie, co to skwierczenie... bo znam takich co wiedzą... to taki specyficzny odgłos jamnika...)
-przegryzł kiedyś kabel od zapalarki do gazu, który był podłączony do prądu...
-strasznie uwielbia czekolady i słodycze... momencik, sam na sam z słodkoscią... i już jej nie ma... mniam, mniam....
-po kiszonych ogórkach wyskakują mu gulki na plecach... już nie je...
-kiedyś zjadł prawie kilogram strasznie kwaśnych pomarańczy...
-zmasakrował mi sofkę... robi sobie na niej posłanko i drapie... W związku z tym, sofka wygląda jak z linii frontu...
-kiedyś u cioci na budowie nosił cegłę w paszczy... budowlaniec!!
-ma naprawde zwariowane pomysły... udaje, że coś robi, np. wącha jak się go woła... udaje, że nie słyszy, ale podgląda, co się chce od niego. Zimą udaje, że kuleje i trzeba go nosić... Udaje, że jest strasznie śpiący i nie chce schodzić, jak się go wygania z miejsca niedozwolonego. I ma tysiące innych pomysłów...
-cdn., bo tak nie można od razu jego dziwactw sobie przypomnieć... ale i tak jest najlepszym psiurem!!!! SUPER JAMNIK AFIK!!!!! do Hollywood!!!!....
CD. psot Afika
-co do tego zdjecia Afik Malarz - to afik bardzo "pomagał"... wskoczył w puszkę z farbą i rozdeptał ją po mieszkaniu
-strasznie nie lubi, jak pralka jest zamknięta... musi być otwarta, a jak jest zamknięta to otwiera ząbkami... kiedyś wytargał mamie piorące się rzeczy i porozciągał po domu, a z pralki się lała woda... jak był młodszy to wskakiwał do bębna do pralki i siedział sobie tam i bujał się...
-kiedyś jeździliśmy z rodzicami na wczasy po całej Polsce z namiotem i oczywiście z Afikiem... więc tak: to mały cwaniaczek, nie smakowało mu kryzysowe jedzonko, więc się wściekł i poszedł sobie robić w Krakowie na polu namiotowym znajomości... zaprzyjaźnił się z rodzinka Holendrów i karmili go swoim jedzonkiem (w czasach kryzysu... rarytasy...mniam...). Innym razem pojechaliśmy ze znajomymi i ich dwoma psiurkami też pod namioty... mieli do nas przyjechać znajomi w odwiedziny, więc super przygotowania na przyjecie... jedzonko kupione i ... zostawione na stoliku na momencik.... no i już nie było rybki wędzonej... A Afik tylko się oblizywał... i żeby rozładować sytuację mama powiedziała, że to tamte dwa psiurki pożarły... Afuś niby grzecznie siedział......hi, hi
Ps. Afol gwazda w necie!!!! śliczny jest......
O Afiku opowiedziała
Magda
Zobacz Afika w Galerii Jamnika!
Data dodania: 2002-09-28 15:20
Ostatnia modyfikacja: 2007-09-06 21:00