Nie znając psiej natury popełnia sie u kontaktach z czworonogami wiele błędów, chociażby ten opisany poniżej, a czyniony wyjątkowo często.
Pies broni swojego pożywienia przed towarzyszami należącymi do jego gatunku (a za pewną formę towarzysza gatunkowego pies uważa człowieka), jednak osobnikom o wyższej randze społecznej pies musi bez walki oddać nawet najlepszy kąsek. Może oczywiście popyskować trochę pod nosem, ale w żadnym wypadku nie wolno mu atakować.
Ludzie często uważają, że najzupełniej normalne jest, gdy ich własny pies, obgryzając kość, straszliwie na nich warczy spod stołu, a zdarza się, że chapnie zbyt blisko pojawiającą się rękę. Nieraz właściciel usprawiedliwia psa: "no, przecież on broni swojej kości". I tutaj właśnie pojawia się błąd. Jeżeli pies uważa swojego właściciela za osobnika wyższego rangą, nie może bronić przed nim kości! Naturalnie będzie tego próbował, a jeżeli właściciel nie zareaguje, pies uzna, że z tą jego wyższą rangą coś jest nie tak. Będzie wtedy próbował albo obalić prymat właściciela i w innych sytuacjach badź popadnie w pewnego rodzaju zamieszanie, nie mogąc zrozumieć, dlaczego jego przywódca zachowuje się tak nietypowo. Innymi słowy, pobłażając psu w takiej sytuacji, z pewnością nie czynimy nic dobrego ani sobie, ani psu. Oczywiście nie znaczy to, że mamy psu kość odbierać i sami się nią na oczach psa delektować (choć to byłoby właśnie naturalne) - wystarczy, że kość na chwilę odbierzemy, a potem ją z powrotem oddamy. Nie należy robić tego zbyt często; psi przywódcy stada także nie wyrywają swym towarzyszom każdego kęsa. Jednak pies musi wiedzieć, że człowiek jest pierwszy w kolejce do kości.
Data dodania: 2002-04-20 00:23
Ostatnia modyfikacja: nigdy