Fragment rozmowy Jerzego Bogobowicza, reportera "Planety Zwierząt", z
Władysławem Frasyniukiem, wiceprzewodniczącym Unii Wolności.
JB: Słyszałem, że ma pan psa...
WF: Mam dwa psy: jamnika szorstkowłosego - Fredka, który ma w tej chwili ponad czternaście lat, i owczarka środkowoazjatyckiego, prawie dwuletniego Kazana; mam też trzy koty, papugę i żółwia. Przy czym żółw przyszedł do nas sam. Prawdopodobnie komuś uciekł i choć wierzyć się nie chce, znalezliśmy go przed drzwiami. Tak więc jest w domu również żółw.
JB: Czy jest wśród nich jakieś ulubione zwierzę?
WF: Przez lata trzymałem dwa psy. Zawsze miałem jamniczka, który jest moim najstarszym psem, i zawsze miałem bulteriera. Bulteriery miałem przez wiele lat. Jestem zafascynowany tą rasą. To są bardzo trudne w hodowli psy.
(...)
JB: Czy tak obszerny zwierzyniec przysparza Panu bądz rodzinie jakieś kłopoty?
WF: Jak się ma zwierzęta, to należy się liczyć z kosztami. Nas w największe koszty wpędzał jamnik, a to dlatego, że zjadł niezliczoną ilość butów. Bulteriery niczego raczej nie niszczyły. Aczkolwiek kiedyś z nudów pies chwycił w zęby drewnianą poręcz fotela i gryząc, zauważył, że to fajna zabawa, kiedy zęby wbijają się drewno. Z radością i prawdziwą przyjemnością podziurkował całą poręcz. (...)
Wywiad w całości można przeczytać na stronie Planeta Zwierząt
Data dodania: 2006-07-18 12:53
Ostatnia modyfikacja: 2007-09-06 21:34