W życiu Cimoszewicza wszystko wiąże się z polityką, nawet psy.
Kiedy przestał być premierem, chciałam mu coś podarować - mówi pani Barbara Cimoszewicz. I tak nastał Sekret, lśniący, czarny podpalany jamnik. Jego siostra Selene trafiła do mamy pana Włodzimierza. - Później urodziła się Sonia, która została u mamy, i Symi, który jest u nas. Selene i Sonia często goszczą w leśniczówce, ale żubra Maćka wolą oglądać z daleka. Sekret ma już swoje lata, dlatego ciężko mu wdrapać się do samochodu terenowego, którym [były] premier jeździ po puszczy. Za to Symi wskakuje jak fryga i od razu wdrapuje się na kolana. Kiedy jedziemy leśną drogą, psy przez szybę próbują łapać roztrącane przez jeep gałązki. - Uwielbiają jeździć samochodem. Jeśli zdarzy się, że pies gdzieś zginie, wiadomo, że musi być w aucie.
Symi towarzyszy swojemu panu w wędrówkach po lesie.
- Kiedy znudzi mu się chodzenie, często sam wraca do domu. Za to Włodzimierz Cimoszewicz w lesie czuje się znakomicie. - W puszczy nie można się zgubić, podobnie jak na Manhattanie - wyjaśnia. - Drogi na groblach pochodzą jeszcze z czasów carskich. Budowano je na planie kwadratu, przecinają się pod kątem prostym, przy każdym skrzyżowaniu jest kamień z oznaczeniem. Początkowo bałem się puszczy, ale teraz znam ją dość dobrze, zwłaszcza część południową. (...)
Materiał ze strony Psy.pl
Data dodania: 2002-04-20 12:48
Ostatnia modyfikacja: nigdy